Nic ci tu nie grozi

Czyżyk cię nie zbudzi
Słonecznik nie oślepi
Trzmiel nie ogłuszy
Pokrzywa nie użądli
Rozchodnik nie poparzy
Mrówka nie dogoni
Konik polny nie stratuje

Nic ci tu nie grozi

Myśl o słońcu nie porazi
Marzenia nie zatrują ciemności
Pragnienie nie zmoże
Tęsknota nie ukrzyżuje
Dzień najdłuższy nie znuży
Noc samotna nie znęka

Nic ci tu nie grozi

Nie ma do ciebie dostępu
groza przepaści
rozpacz bezmiaru
przerażenie nicością

Przed wszystkim cię chronią
ściany mojego brzucha


Kiedy gaszę światło
miękka mysz samotności
łazi po kołdrze

Kiedy zapalam
słonecznik wybałusza
swoje nienormalne oko

Na ulicy
krzyk człowieka

Zawisam na nim
jak na nitce
dzikiego wina

Urywa się
spadam

Księżyc
wyciąga na ratunek
białe zimne ręce

Jeżeli nie przyjdziesz
wyciągnie mnie
za włosy przez okno