Jest ściana
biała
cytrynowa
niebieska
na niej Chrystus
z sercem czerwonym
na dłoni
albo jeleń ryczący
albo dama
mistrza Weneziano
przy niej stół
z pomidorami
lampa
na długiej łodydze
albo łóżeczko dziecka
Ściana miłości
modlitwy
gniewu
Schronienie
przed wiatrem
Ucieczka
przed złym psem
Jest ściana
porośnięta fasolą
dzikim winem
pnącą różą
pod którą leży się
w słońcu
Jest ściana
z czerwonej cegły
między dwoma barakami
Ściana Wciąż Żyjącej Śmierci
Jak wrócić
do ściany
gdzie stoi łóżeczko
żywego dziecka
Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki na sosnowej półce
Bezradna czuję
jak płomienie twoich palców
zapalają szyję ramiona
Staję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręka usta
Nie mogę przecież krzyczeć
Oto ręce
które widzą
i słyszą
Kładzie je
na swoim brzuchu
jak na kuli ziemskiej
Nasłuchują
jak stuka
niecierpliwie
małymi piąstkami
jakby chciało powiedzieć
Otwórz
chcę zobaczyć
światło