Codziennie szukam siebie
ja obcy sobie człowiek
uległy barwom
dźwiękom
ciszy

Podporządkowany swoim oczom
i rękom
które wzrusza
miękkość ptasiego pióra

Codziennie siebie szukam

Gdy jestem już blisko
staję nagle bezradna
nad żółtym mleczem
napotkanym po drodze

Myślałam
może kiedy przyjdziesz
odszukam siebie

Ale zanurzona
w twoich dłoniach
znalazłam tylko
własną skórę


Żółte wino 
mieszka w nas

Po każdym kieliszku
stajemy się coraz lepsi

Po całej butelce
będziemy jak święci niebiescy

Głaszczesz moją rękę

Muzykanci wzlatują
do nieba
na złotych trąbach
i spadają na ziemię
z hukiem bębnów

Podłoga ugina się
jak obłok

Na ulicy
gwiazdy rzucają w nas
kasztanami

Niesiesz mnie
po schodach
prosto na księżyc