Szliśmy przez wrzosy
oplątane babim latem

Byliśmy bardzo młodzi
trzymaliśmy się za ręce

On mówił
że mnie kocha

Dnia jednego
kiedy przekwitał wrzos
zabił się

We śnie
często idę z nim przez wrzosy

Trzymamy się za ręce
babie lato oplątuje nam twarze

Wiesz mówię
miałam taki zły sen
śniło mi się
że nie żyjesz


Żółte wino 
mieszka w nas

Po każdym kieliszku
stajemy się coraz lepsi

Po całej butelce
będziemy jak święci niebiescy

Głaszczesz moją rękę

Muzykanci wzlatują
do nieba
na złotych trąbach
i spadają na ziemię
z hukiem bębnów

Podłoga ugina się
jak obłok

Na ulicy
gwiazdy rzucają w nas
kasztanami

Niesiesz mnie
po schodach
prosto na księżyc