Szliśmy przez wrzosy
oplątane babim latem

Byliśmy bardzo młodzi
trzymaliśmy się za ręce

On mówił
że mnie kocha

Dnia jednego
kiedy przekwitał wrzos
zabił się

We śnie
często idę z nim przez wrzosy

Trzymamy się za ręce
babie lato oplątuje nam twarze

Wiesz mówię
miałam taki zły sen
śniło mi się
że nie żyjesz


Zapalałeś 
oliwne lampki
pomidorów
na naszym stole

prostokątny księżyc
prześcieradła
naszym snom

Zapalałeś
białe lampy gęsi
w ciemnych rowach
mojej wyobraźni

czarne ziarnka liter
w moich wierszach
i każda płonęła
jak jeżyna

Nazywałeś mnie
światłem i ogniem
Która bez ciebie
nie umiem zapalić
w zwyczajnym piecu

Bez ciebie
jestem ślepym nietoperzem