Szliśmy przez wrzosy
oplątane babim latem

Byliśmy bardzo młodzi
trzymaliśmy się za ręce

On mówił
że mnie kocha

Dnia jednego
kiedy przekwitał wrzos
zabił się

We śnie
często idę z nim przez wrzosy

Trzymamy się za ręce
babie lato oplątuje nam twarze

Wiesz mówię
miałam taki zły sen
śniło mi się
że nie żyjesz


Życie jest jedno
więc na pewno dobre
(Eluard)


Życie jest jedno

Rozrywają niebo i ziemię
z powietrza robią
sztolnię przerażenia
bomby Madrytu Warszawy Wietnamu
dwadzieścia lat przed wojną
niebo i ziemię rozrywają

Życie jest jedno

Wie o tym najlepiej
która nosi je
w wielkim koszu
swojego brzucha
która kołysze je
między ciężkimi dyniami
piersi

A oni
z brzuchami jałowymi
pustymi jak bębny
co dzień
jakby słońce wschodziło
po to tylko
żeby święcić zniszczeniom
co noc
jakby ciemność służyła tylko
do maskowania ataków
idą
na nieustające
błogosławione
święte
wieczne
rzezie i ludobójstwa

Krzyżują
palą na stosie
zasiewają grzyby atomowe

Mówią
Chwała poległym
Stawiają pomniki zabitym
i zabijającym

Najokrutniejsi
ze wszystkiego
co żyje

Życie jest jedno

Wie o tym najlepiej
która nosi je
w wielkim koszu
swojego brzucha
która kołysze je
między ciężkimi dyniami
piersi

Kiedy ona
obejmuje władzę
nad światem
nastąpi pokój