Twarz jego jest bohaterska
kiedy mówi
ja buduję socjalizm

I lekceważąco wzrusza ramionami
patrząc na nowy obrazek
zawieszony na ścianie
kochającymi rękami

To nieważne
mówi

Dla niego nieważny jest
kolorowy talerz z jabłkami
szalik w niebieskie gwiazdki
czerwone buciki dla dziecka

On unosi się ponad tym
lekko
jak piórko indycze


Skazana na zielony piec
przez wszystkie tygodnie gorączki
mówiła

Ten piec jest martwy
napalcie w nim

Uśmiechali się

Nie pali się w piecu
latem

Zamykała oczy
lecz piec trwał
pod powiekami

Oczy jej stawały się
zimne i lśniące
jak kafle

Dnia jednego
znaleziono ją
pod zielonym piecem
przerzucającą
z ręki do ręki
rozpalone węgle