Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Bezdomni z niespełnioną pieszczotą
wśród obojętnych stolików i ludzi
Biedniejsi o ławkę
pod zielonym drzewem
którą zabrał mróz
Płonącymi oczami
mówimy sobie rzeczy
nieogarnięte słowem
Zanurzam się w mowie Twych oczu
jak trzmiel kosmaty
we wrzosie
Czuję jak pęcznieją wargi
a spragnione palce
rąk miłych szukają
Jak bezwolnieje ciało
i nie broni oczom Twoim
rozbierać sukien które dzielą
Tulisz mnie nagą
kasztanami żrenic
Nie zasłaniaj oczu
prosisz
Lecz oczy moje
rozpalone pieszczotą
są jak płomienie
Jeżeli ich nie zasłonię
podpalą
tych ludzi obojętnych
Wtedy zobaczą, że
jestem naga
i spojrzeniom
pierś
ustom Twoim podaję
jak jabłko


Wystarczy
drobna iskierka
wzruszenia
aby buchnął płomień
w olbrzymiej retorcie
brzucha

W pokręconych przewodach
toczą się
płyną
huczą
rozcieńczone uczucia
choćby były twarde
jak kryształ

Wzbierają strumienie
potoki
rzeki
rozgorączkowanego śluzu
znajdujące ujście
w morzu łez
w morzu słów
w morzu milczenia

Pali się
ogień bebechów

Jedyny ogień
który bez tlenu płonie
jak chemiczna czysta
materia pożaru

Nie ugasi go
lód
obojętnej myśli

Wielka chemia trzewi
produkuje
najwyższą temperaturę
namiętności

Gruczoły wydzielają soki
nienawiści
strachu
pożądania

Tryska
gejzer histerii
roztopiony bursztyn
żółci

Burzy się
adrenalina
dziewiąta fala
gniewu

Nabrzmiewa
ogromna róża
wątroby

A serce
jak obojętna pompa hydroforu
tłoczy krew
na wszystkie piętra
rozdygotanego budynku
aby utrzymać w nim
mimo wszystko
temperaturą 36*6'C


Żółte wino 
mieszka w nas

Po każdym kieliszku
stajemy się coraz lepsi

Po całej butelce
będziemy jak święci niebiescy

Głaszczesz moją rękę

Muzykanci wzlatują
do nieba
na złotych trąbach
i spadają na ziemię
z hukiem bębnów

Podłoga ugina się
jak obłok

Na ulicy
gwiazdy rzucają w nas
kasztanami

Niesiesz mnie
po schodach
prosto na księżyc