Bezdomni z niespełnioną pieszczotą
wśród obojętnych stolików i ludzi
Biedniejsi o ławkę
pod zielonym drzewem
którą zabrał mróz
Płonącymi oczami
mówimy sobie rzeczy
nieogarnięte słowem
Zanurzam się w mowie Twych oczu
jak trzmiel kosmaty
we wrzosie
Czuję jak pęcznieją wargi
a spragnione palce
rąk miłych szukają
Jak bezwolnieje ciało
i nie broni oczom Twoim
rozbierać sukien które dzielą
Tulisz mnie nagą
kasztanami żrenic
Nie zasłaniaj oczu
prosisz
Lecz oczy moje
rozpalone pieszczotą
są jak płomienie
Jeżeli ich nie zasłonię
podpalą
tych ludzi obojętnych
Wtedy zobaczą, że
jestem naga
i spojrzeniom
pierś
ustom Twoim podaję
jak jabłko
Wystarczy
drobna iskierka
wzruszenia
aby buchnął płomień
w olbrzymiej retorcie
brzucha
W pokręconych przewodach
toczą się
płyną
huczą
rozcieńczone uczucia
choćby były twarde
jak kryształ
Wzbierają strumienie
potoki
rzeki
rozgorączkowanego śluzu
znajdujące ujście
w morzu łez
w morzu słów
w morzu milczenia
Pali się
ogień bebechów
Jedyny ogień
który bez tlenu płonie
jak chemiczna czysta
materia pożaru
Nie ugasi go
lód
obojętnej myśli
Wielka chemia trzewi
produkuje
najwyższą temperaturę
namiętności
Gruczoły wydzielają soki
nienawiści
strachu
pożądania
Tryska
gejzer histerii
roztopiony bursztyn
żółci
Burzy się
adrenalina
dziewiąta fala
gniewu
Nabrzmiewa
ogromna róża
wątroby
A serce
jak obojętna pompa hydroforu
tłoczy krew
na wszystkie piętra
rozdygotanego budynku
aby utrzymać w nim
mimo wszystko
temperaturą 36*6'C
Życie jest jedno
więc na pewno dobre
(Eluard)
Życie jest jedno
Rozrywają niebo i ziemię
z powietrza robią
sztolnię przerażenia
bomby Madrytu Warszawy Wietnamu
dwadzieścia lat przed wojną
niebo i ziemię rozrywają
Życie jest jedno
Wie o tym najlepiej
która nosi je
w wielkim koszu
swojego brzucha
która kołysze je
między ciężkimi dyniami
piersi
A oni
z brzuchami jałowymi
pustymi jak bębny
co dzień
jakby słońce wschodziło
po to tylko
żeby święcić zniszczeniom
co noc
jakby ciemność służyła tylko
do maskowania ataków
idą
na nieustające
błogosławione
święte
wieczne
rzezie i ludobójstwa
Krzyżują
palą na stosie
zasiewają grzyby atomowe
Mówią
Chwała poległym
Stawiają pomniki zabitym
i zabijającym
Najokrutniejsi
ze wszystkiego
co żyje
Życie jest jedno
Wie o tym najlepiej
która nosi je
w wielkim koszu
swojego brzucha
która kołysze je
między ciężkimi dyniami
piersi
Kiedy ona
obejmuje władzę
nad światem
nastąpi pokój