Oto ręce 
które widzą
i słyszą

Kładzie je
na swoim brzuchu
jak na kuli ziemskiej

Nasłuchują
jak stuka
niecierpliwie
małymi piąstkami
jakby chciało powiedzieć

Otwórz
chcę zobaczyć
światło


Przychodził nocą

Zabierał jej włosy
śpiące w mroku

Zabierał
bursztynowy półksiężyc
brzucha

Zanurzał się w niej
jak chrząszcz
w płonącej nasturcji

Zamykał ją w dłoniach
ciasno szczelnie

Nie czuł
że się wymyka

Nie słyszał
jak odchodzi

Nie stukały obcasy
zielonych pantofli