Życie jest jedno
więc na pewno dobre
(Eluard)


Życie jest jedno

Rozrywają niebo i ziemię
z powietrza robią
sztolnię przerażenia
bomby Madrytu Warszawy Wietnamu
dwadzieścia lat przed wojną
niebo i ziemię rozrywają

Życie jest jedno

Wie o tym najlepiej
która nosi je
w wielkim koszu
swojego brzucha
która kołysze je
między ciężkimi dyniami
piersi

A oni
z brzuchami jałowymi
pustymi jak bębny
co dzień
jakby słońce wschodziło
po to tylko
żeby święcić zniszczeniom
co noc
jakby ciemność służyła tylko
do maskowania ataków
idą
na nieustające
błogosławione
święte
wieczne
rzezie i ludobójstwa

Krzyżują
palą na stosie
zasiewają grzyby atomowe

Mówią
Chwała poległym
Stawiają pomniki zabitym
i zabijającym

Najokrutniejsi
ze wszystkiego
co żyje

Życie jest jedno

Wie o tym najlepiej
która nosi je
w wielkim koszu
swojego brzucha
która kołysze je
między ciężkimi dyniami
piersi

Kiedy ona
obejmuje władzę
nad światem
nastąpi pokój


Twoje ręce 
bezpieczna kryjówka
dla mojej głowy

schronisko przed ciemnością

rozścialające
ciepłą pościel

podające dzban
z gorącym mlekiem
pożądania

Twoje ręce
pełne żaru

przynoszące słońce
żółtą dynię
w nich
dojrzewają winogrona
moich piersi

Twoje ręce
ciepłe gniazdo
dla zmarzniętych stóp

lampa
czuwająca w nocy

złota miska
czułości

im powolne
moje ciało

Twoje ręce
przeprowadzające
przez głęboki rów
który oddziela noc
od dnia

ściągające z krawędzi
samotności

przywracające zmysł
równowagi

budujące wysoką wieżę
cierpliwości

niweczące każdą pustynię
zobojętnienia

Twoje ręce
młot
do ścian
których nie mogę
przebić głową

nóż
do ślepego kartofla
mojej wyobraźni

Twoje ręce
zdolne
do wszystkiego

gotowe
na wszystko

Twoje rece
uległe
moim rękom