Najpierw rozplatała
nerwy
które zaczęły płynąć
pod jej skórą
luźno i miękko
jak tasiemki

Potem wyłączyła
jego głos
zapach akacji
blask powietrza
ciszę

Patrzysz
prosto w słońce
powiedział

Oślepniesz

Milczała

Zamknął jej powieki
palcami
jak się zamyka
zepsutym lalkom
albo umarłym


Twoje ręce 
bezpieczna kryjówka
dla mojej głowy

schronisko przed ciemnością

rozścialające
ciepłą pościel

podające dzban
z gorącym mlekiem
pożądania

Twoje ręce
pełne żaru

przynoszące słońce
żółtą dynię
w nich
dojrzewają winogrona
moich piersi

Twoje ręce
ciepłe gniazdo
dla zmarzniętych stóp

lampa
czuwająca w nocy

złota miska
czułości

im powolne
moje ciało

Twoje ręce
przeprowadzające
przez głęboki rów
który oddziela noc
od dnia

ściągające z krawędzi
samotności

przywracające zmysł
równowagi

budujące wysoką wieżę
cierpliwości

niweczące każdą pustynię
zobojętnienia

Twoje ręce
młot
do ścian
których nie mogę
przebić głową

nóż
do ślepego kartofla
mojej wyobraźni

Twoje ręce
zdolne
do wszystkiego

gotowe
na wszystko

Twoje rece
uległe
moim rękom